…Quem quaerimus auditorem nisi te, Domine,
qui pro peccatis nostris iusta irasceris.
Sancte, Deus, sancte fortis
Sancte misericors Salvator,
amarae morti ne tradas nos.
Dziś ta antyfona pochodząca jeszcze z VIII w. jest dla Europejczyków niezrozumiała. Śmierć w środku życia. Podobnie niezrozumiała jest dziś retoryka muzyczna jej pięknego XVI-wiecznego opracowania autorstwa Orlanda di Lasso. Muzyka opisująca śmierć zamiast żałobnych tonów pełnych skargi znanych choćby z Lassowskich “Łez św. Piotra”, łagodnie wznosi się, jakby dążyła do nieba. Podobnie niezrozumiałe są pełne spokoju żałobne kantaty Jana Sebastiana Bacha, takie jak “Gottes Zeit ist die allerbeste Zeit” czy “Lass Fürstin, lass noch einen Strahl”.
Podejście do śmierci znacznie zmieniło się od tego czasu. Choć śmierć wcale nie jest – bo statystycznie być nie może – rzadsza, to myśl o niej jest odsuwana, na krótką refleksję pozwala jej się tylko w takie dni jak dzisiejszy. Kiedyś zresztą dzień radosny - Uroczystość Wszystkich Świętych zastąpiono “świętem zmarłych”. I choć był to jedynie kolejny produkt komunistycznej nowomowy mający zasłonić religijny wymiar święta, to większość ludzi tak właśnie do tego podchodzi i zapomina, że za wszystkich zmarłych (a nie wszystkich świętych) modlimy się jutro.
Nie tylko zresztą w Polsce. W Europie także dawno zapomniano o tradycyjnym, wielowiekowym podejściu do śmierci jako końca życia, końca naturalnego i nieuniknionego. Zepchnięto ją gdzieś na margines, spróbowano wyśmiać, ale w rzeczywistości jednak podświadomie ogarnęła ona umysły ludzkie poprzez strach. To co pisał Hobbes o motywach ludzkiego działania choć niekoniecznie prawdziwe wtedy, dziś niewiele odbiega od rzeczywistości.
Przy podejściu do śmierci jako czegoś nieuchronnego możliwe było traktowanie jej serio, a jednocześnie nie bano się jej na tyle, by uniemożliwiało to konieczne działanie. Dzięki temu możliwe było bohaterstwo pod Poitiers, Lepanto czy Wiedniem. Ze współczesnym podejściem możliwe jest zastraszenie 40 milionów ludzi potencjalnym zagrożeniem życia przez jeden zamach terrorystyczny.
Stajemy w obliczu starć naszej cywilizacji z cywilizacjami, które albo życie ludzkie mają za nic jak ci ze wschodu dalszego albo śmierć traktują jak codzienność jak ci z bliższego. Przy uchylaniu się od refleksji czym jest nasze życie i czym się kończy, nasza porażka jest nieunikniona. Pamiętajmy o tym choćby dziś i jutro.
Tagi: Wszystkich Świętych