Irlandia mistrzem Europy!

By rozum

Kilka dni temu wreszcie odbyło się referendum w sprawie traktatu lizbońskiego. Nieco mimo wszystko niespodziewany sukces przeciwników “reform” stał się faktem, Irlandczycy bezpieczną przewagą i przy dużej frekwencji odrzucili traktat. Czy był on korzystny dla samej Irlandii można dyskutować – choć waga ich głosu minimalnie się zwiększy, to nie utracą stałego komisarza, nie będą też brali udziału we wspólnych siłach zbrojnych, co pozwoli im zachować tradycyjną neutralność. Do tego dochodzą kwestie ekonomiczno-finansowe i tu nie rozwodząc się nadmiernie także należy przyznać rację przeciwnikom traktatu.

Przede wszystkim jednak traktat był niekorzystny dla Europy i dlatego bardzo dobrze, że został odrzucony. Niektórych cieszy już sama symbolika – jedyny kraj w którym unijna biurokracja zmuszona była zgodzić się na referendum i prztyczek w nos. Tak się starali, tak kombinowali jak nigdzie nie poddać tego pod głosowanie, żeby się nie powtórzyły wyniki z 2005 roku z Holandii i Francji – a tu mały kraj na rubieżach Europy i tak na to nie pozwolił.

Sprawę traktować trzeba bardziej poważnie. Zahamowano – przynajmniej na krótki okres – dalszą momentami szaleńczą intensyfikację integracji. Z drugiej strony, taki rezultat odsuwa w czasie dalsze poszerzenie wspólnoty, co dla wschodnich rubieży UE – a więc krajów słowiańskich, wcale nie musi być korzystne. Ale nie musi być też złe – zawsze należy sobie bowiem zadać pytanie, czy np. Ukraina lub Kosowo są gotowe do wejścia do UE. Zresztą nawet wejście w życie traktatu lizbońskiego rozszerzenia nie gwarantowało, jedynie umożliwiało w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Konstytucję europejską w nowej formie należy więc chwilowo odstawić do lamusa, konstytucję ma za to Kosowo. Nie wczytywałem się w nią dokładnie, ale sądząc z informacji jakoby odpowiadała życzeniom Ahtisariego, nie należy się w tym tekście spodziewać ani nic dobrego, ani ciekawego.

Trwają oczywiście mistrzostwa Europy. Krajom słowiańskim idzie różnie – szczególnie przykra była wczorajsza porażka Czechów, eliminująca ich z turnieju. Teoretyczne szanse awasu ma jeszcze Polska, całkiem spore Rosja, a w ćwierćfinale od paru dni jest Chorwacja. Mistrzostwa pochłaniają sporo miejsca w świadomości europejskiej i niebiorąca w nich udziału Irlandia była jakby w cieniu. Dodatkowo przyczynił się do tego niespotykany w obecnych czasach zupełny brak sondaży exit-polls. A szkoda, bo mimo spektakularności piłkarskich rozgrywek, to właśnie irlandzkie referendum było najważniejszym dla naszej części Europy wydarzeniem w tym roku. Dlatego mistrzem Europy roku 2008 będzie naród irlandzki, niezależnie od tego, kto wygra w piłkę.

Tagi: , , ,

Dodaj komentarz