“Niepodległość” Kosowa - kto to uzna?
Thaci, premier prowincji dał już do zrozumienia, kiedy będzie ogłoszona tzw. niepodległość Kosowa. Wiadomo, że jutro, nie jest znana do końca godzina - ale prawdopodobnie będzie to 15. Nie wiadomo, jaka będzie też flaga - ma ponoć nie być nic z flagi albańskiej (”żeby nie było prowokacji”) - czyli ani dwugłowego orła, ani koloru czarnego, ani czerwonego. Zamiast tego ma być żółty i niebieski - kolory flagi UE. To znamienne, dlatego warto przypatrzeć się stosunkowi krajów UE to tego problemu.
Wczoraj napisałem, że “większość krajów” Unii tę proklamację uzna. Tak jest w istocie. A kto jest w mniejszości?
Przede wszystkim - co niejako oczywiste - państwa prawosławne, czyli Rumunia, Grecja, Bułgaria, Cypr. Zrozumiała jest solidarność rządów (niezależnie od politycznej opcji) tych państw z prawosławnymi współwyznawcami w Serbii. Trzeba pamiętać, że (oprócz Rumunii) nie są to kraje nie tak mocno zlaicyzowane jak na zachodzie Europy, więc kwestie religijne odgrywają większą rolę. Tak czy inaczej kraje te pozostają wspólną przestrzenią kulturową. Władze Cypru dodatkowo mają podobny problem z północną częścią wyspy, też zamieszkaną przez muzułmańską mniejszość.
Ciekawsze są pozostałe przypadki - Hiszpania i Słowacja. Lewacki rząd w Madrycie, choć często traktujący własną politykę zagraniczną jako przedłużenie decyzji socjaldemokratycznej międzynarodówki, tym razem doskonale odczytał problem. Jest oczywistym, że przykład kosowskich Albańczyków, którzy z terrorystycznych “partyzantów” od niedzieli przerodzą się w uznawane władze państwowe, jest stymulujący dla terrorystów także z Półwyspu Iberyjskiego. Rząd uznający “niepodległość” Kosowa, a odmawiający niepodległości Baskom traciłby twarz. Tym bardziej, że Baskonia to nie jakieś zapadłe, zniszczone wiochy z 60% bezrobociem, ale jedna z bogatszych hiszpańskich prowincji. Nie wnikam, czy takie stanowisko nie jest podyktowane też kampanią wyborczą i ma poprawić wizerunek rządu, który był uważany za zbyt ustępliwy, gdyż niezależnie od motywów taka decyzja cieszy.
I wreszcie Słowacja. Tu nie ukrywam, jestem mile zaskoczony. Premier Robert Fico rządzący dzięki co najmniej egzotycznej koalicji partii nacjonalistycznej, populistycznej i populistyczno-socjaldemokratycznej, pokazuje po raz kolejny, że słowaccy politycy wysokiego szczebla są nietuzinkowi i nie można ich jednoznacznie klasyfikować. Oczywiście można próbować tłumaczyć taką decyzję analogicznymi problemami z mniejszością węgierską - ale to próba chyba nieudana. Węgrzy ani nie są terrorystami, ani nie domagają się niepodległości, ich region jest najbiedniejszy na Słowacji, a ich partia brała lojalnie udział w poprzednich koalicjach rządowych. Wszystko wskazuje na to, że Fico po prostu spojrzał na sprawę szerzej.
A inni? Reszta 21 krajów UE “niepodległość” prawdopodobnie uzna. Niestety widać tu krótkowzroczność przywódców i brak jakiejś spójnej wizji polityki na najbliższe nawet lata (nie mówiąc o wizji dalekosiężnej). Niezależnie już od tego, kto ma w sprawie Kosowa rację, sprawa ta jest po prostu niebezpiecznym precedensem. Miejsc, gdzie żyją zwarte mniejszości narodowe stanowiąc w jakimś regionie większość, jest w Europie wiele. Wspomniałem już o Baskach, ale w samej Hiszpanii są jeszcze Galisja i Katalonia, w UK Szkocja i Walia, nie mówiąc o trudnej sytuacji Ulsteru, znana jest sytuacja Belgii - państwa, które istnieje praktycznie tylko na zewnątrz, Republika Serbska w Bośni, Republika Naddniestrzańska w Mołdawii. Także na Przed- i Za- Kaukaziu - Czeczenia, obie Osetie i Abchazja. I wreszcie liczne mniejszości albańskie w Macedonii i Czarnogórze. Czy na pewno chcemy wszystkie te potencjalne miejsca konflików na nowo budzić? Czy na pewno zasada, że ludność danego terytorium może jednostronnie decydować o swej “niepodległości” przyniesie Europie bezpieczeństwo i stabilizację - oficjalnie uznawane za cele UE?
Przy okazji pozwolę sobie polecić wywiad Krzysztofa Wołodźki z profesorem Waldenbergiem. Interesujące, że ten znany z lewicowych przekonań historyk doktryn dochodzi do bardzo podobnych wniosków.