Jak rozmawiać z Niemcami?

Nie, nie będzie o tym czy lepsza jest strategia typu „Fotyga” czy strategia typu „Bartoszewski”. Będzie o szeroko pojętej komunikacji.

Otóż rozmowa z Niemcem - czy szerzej mówiąc w ogóle człowiekiem wychowanym w tradycji krajów o wpływach germańskiej kultury - takich jak Holandia, Belgia, państwa bałtyckie, (Skandynawia nie wiem, raczej też) jest bardzo specyficzna. Po pierwsze, chłodna w emocjach. Jeśli są - widać wyuczone gesty, standartowe pytania, spokojną mimikę itd. Drastycznie inaczej rozmawiamy z ludźmi z Europy Środkowej, Wschodniej czy Południowej. Spontaniczna gestykulacja, żywa mimika, często zmiana tematu, ciągła inwencja. Co bowiem najbardziej uderza - oprócz lodu - przy rozmowie z Niemcem, to schemat rozmowy. Pomijając wypowiedzi jednozdaniowe, kiedy Niemiec chce coś powiedzieć dłuższego, od razu „pisze” rozprawkę. Jest teza, argumenty za, argumenty przeciw wniosek. Jak schemat w książkach do angielskiego

Ktoś pewnie powie - to tak jak się z obcokrajowcami rozmawia tylko na „poważne tematy” o UE, historii, polityce… Nie, tak jest ze wszystkim. O paleniu, o alkoholach, o pogodzie, o zabytkach, o muzyce, w ogóle o „życiu” (czymkolwiek ono jest…). I tak w kółko - argument za, argument przeciw, wniosek.

Momencik. Skądś już to chyba znamy? Teza, antyteza, synteza. Dialektyka. Hegel. Marks. Czy to znaczy że Niemcy przesiąkli marksistowską lingwistyką? Oczywiście, nie. Dialektyka nie jest przyczyną, ale skutkiem. Więc moja teza jest taka - dialektyka w heglowsko-marskistowskim ujęciu powstać mogła tylko w Niemczech, bo wypływa z naturalnego dla Niemców sposobu formułowania zdań. Dialektyka jest czymś dla nich oczywistym i dlatego m. in. jako filozofowie marksiści nie są tam wyklęci.

A u nas? Słowianie mają zupełnie inny, spontaniczny styl wypowiadania się. Taki trochę bezkształtny (ale może bezkształtny jest dla nas, ale dla cudzoziemców, zewnętrznych też wyraża jakąś logikę czy wręcz filozofię). Podobny bardziej do stylu Południowców, Włochów, Hiszpanów, Portugalczyków, Greków. Świadczy to o tym, że wbrew ideom „jednej kultury europejskiej”, kultura podstawowa, kultura języka jest inna, specyficzna dla określonych obszarów.

Może i nad Europą rozłożył się kołchoz, ale Europejczycy na szczęście nie są jeszcze kołchoźnikami.

Tagi: ,

Jedna odpowiedź do “Jak rozmawiać z Niemcami?”

  1. nihillismo mówi:

    Dialektyka w dyskursie chyba nie musi koniecznie wychodzić od Marksa… Sam Hegel jest absolutnie do tego wystarczający. Choć to prawda, że rozmowy z Niemcami (ze Skandynawami również) często generują taką niezręczną ciszę… Oni już skończyli, a mnie jest głupio poruszyć 10 innych wątków, które pojawiły się przy okazji.

Napisz odpowiedź