Wybory w Serbii

By rozum

W zasadzie obyło się bez większych niespodzianek. Tak jak 4 lata temu wygrał Tomislaw Nikolić i tak samo jak wtedy drugie miejsce zajął Boris Tadić, obecny prezydent Serbii. Pewnym zaskoczeniem jest duża frekwencja (ok. 61%) i większe niż się spodziewano zwycięsto Nikolicia, który zebrał razem ok. 1,5 mln głosów.

Kim są (przynajmniej tymczasowi) zwycięzcy? Boris Tadić zazwyczaj określany jest jako “prozachodni reformator”, co oznacza mniej więcej tyle, że jakieś bardziej wyraziste przesłanie ideowe zastępuje mu wiara w “integrację europejską”. Nikolić znowu to “skrajny nacjonalista”, co w przetłumaczeniu na bardziej konkretne określenia oznacza, że zamiast przesłania ideowego są hasła wielkości Serbii. Najciekawsza postać serbskiej polityki, narodowy konserwatysta Wojislaw Kosztunica nie startował, a popierany przez niego Welimir Ilić uzyskał trzecie miejsce z 7,6% poparcia. Niewiele, ale paradoksalnie, to właśnie od stanowiska Kosztunicy i Ilicia najwięcej teraz zależy, bo ich głosy mogą przeważyć szalę.

Głównym wyborem jaki stoi przed Serbami są kwestie miejsca Serbii w świecie i przyszłości Kosowa. Tadić jest gorąco za wejściem do UE, niby “nie za wszelką cenę”, ale przypuszczać należy, że niepodległość Kosowa zaakceptuje. Nikolić jest przede wszystkim za utrzymaniem integralności terytorialnej Serbii i za dobrymi stosunkami z Rosją.

Zachodni komentatorzy, przede wszystkim z gazet lewicowych (Courrier International, Süddeutsche Zeitung) podkreślają, że to wybór “izolacja” albo “integracja”. Mijają się z prawdą. Serbowie mają cały czas Tadicia jako prezydenta, mają proeuropejskie partie w rządzie, a mimo to są izolowani. Perspektywa członkostwa w UE jest mglista i w zasadzie uzależniona od zgody na odłączenie Kosowa. A na to żaden serbski polityk na razie zgody nie da, a przynajmniej nie przed wyborami. Zresztą przed wyborami raczej możemy być pewni, że “jednostronnej deklaracji niepodległości” (odsyłam do wpisu “Kosovo je Srbija”) nie będzie.

Pewni być natomiast nie możemy wyniku II tury. 4 lata temu wygrał Tadić, ale teraz Serbowie są bardziej rozgoryczeni i bardziej aktywni. Nikolić wyraźnie jest na fali, bo jeszcze jakiś czas temu wydawało się, że to Tadić wygra I turę. Niezależnie zresztą od wyniku dogrywki, te wybory to już teraz nauka dla całej Europy, że izolowanie i niesprawiedliwe traktowanie jakiegoś kraju prowadzi do wzrostu nastrojów nacjonalistycznych. Nikolić i Szeszelj nie wzięli się z niczego, nie są efektem nudy panującej na Bałkanach czy chęci odwetu tylko aroganckiego stosunku świata i łamania danego słowa. Szkoda, że zachodnia prasa faktu tego nie dostrzega.

Tagi: ,

Dodaj komentarz