Slovio – szlachetny pomysł z niefortunnym efektem.

Czym jest slovio? W największym skrócie slovio to słowiańskie esperanto. Sztuczny język wymyślony przez pasjonatów, jak zazwyczaj w takim przypadku bywa z ambicjami stworzenia nowej linguae francae. Idea choć chyba utopijna, to jednak szlachetna, tym razem o tyle ciekawsza, że oparta na empirycznej bazie, jaką jest bogactwo języków słowiańskich. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do stosownej strony, sam ograniczę się do komentarza.

Po pierwsze, tworzenie języka w abstrakcyjny sposób to utopia. Owszem, są przykłady wymyślenia języków od podstaw, jednak nigdy nie stawały się one powszechne. Starocerkiewnosłowiański udało się wprowadzić do liturgii, ale nigdy nie przyjął się w użyciu. Więcej szczęścia mieli twórcy bahasa indonesia, ale przecież język, którym posługuje się kilka procent populacji Indii Wschodnich to nie był cel ich ambicji – a więcej osób na co dzień mówi o ile wiem po jawajsku. Pozornym sukcesem był serbo-chorwacki, choć ten akurat oparty był w największym stopniu na empirycznych badaniach, ale po rozpadzie Jugosławii wydaje się ewoluować z powrotem w kierunku języków serbskiego i chorwackiego. Co do nowoczesnego hebrajskiego otwarcie mówię, nie znam się na tym za dobrze, ale to raczej było „wskrzeszanie” niż „tworzenie”. Zresztą specyfika historii i kultury tego narodu pozwala stwierdzić, że i w tym przypadku jedna jaskółka nie czyni wiosny. I wreszcie esperanto, choć relatywnie popularne jako kolejny język, to jednak nie słyszałem o ludziach posługujących się nim jako pierwszym.

Naturalnie jestem pod wrażeniem pasji tych osób, ich lingwistycznej wiedzy i pomysłowości, ale język, tak jak kultura, nie może być wymyślony odgórnie. Język to coś żywego, nie jest wymyślany, ale pojawia się spontaniczne, nie jest abstrakcyjny, ale konkretny, jego reguły nie są efektem dedukcyjnej analizy, ale dekodowania ich z żywej mowy ludzi. Ludziom można narzucić podatki, władzę, nawet religię nie mówiąc już o ideologii, ale język naprawdę bardzo trudno. Jeśli się udaje – to język już wcześniej przez kogoś używany. Skuteczniejsze zresztą jest mieszanie ludności o dwu językach i w efekcie zanik języka używanego przez mniejszość. Ale takie rozważania już zostawmy, gdyż jak słusznie zauważył Hayek, wszelka inżynieria społeczna prowadzi do nieszczęścia.

Po drugie, każdy z takich języków – a slovio chyba w jeszcze większym stopniu – jest językiem zdegenerowanym. Jest faktem w lingwistyce znanym, że kolejne powstające języki są coraz bardziej prymitywne (czy jak kto woli prostsze). Zamiast siedmiu przypadków trzy, zamiast trzech jeden, formy fleksyjne zastępowane przez rodzajniki, redukcje w koniugacji, liczbie zgłosek itd. Mimo iż liberałowie i różnej maści lewicowcy przekonują nas o postępie, więcej racji przyznać trzeba Platonowi, którego obraz degeneracji ustrojów w „Państwie” żywo przypomina degenerację języków.

Oczywiście taka „degeneracja” nie oznacza czegoś koniecznie złego. Językiem prostszym prościej się posługiwać, jest się go prościej nauczyć i generalnie mniejszego wysiłku intelektualnego wymaga konwersacja. Ma to też wady – osoby mówiące językiem prostszym mają bardzo duże problemy z nauczeniem się języka trudniejszego. Na poziom ogólnej inteligencji też ma to pewnie jakiś wpływ, ale tu potrzeba by badań, ja się nie czuję kompetentny to oceniać.

Jak więc wygląda degeneracja w praktyce? Każdy kto uczył się angielskiego na pewnym poziomie dostrzega różnice między eleganckim British English a powszechnym American English. AE jest taki sam, tylko prostszy. Jeszcze skrajniejszy jest przykład oryginalnej i brazylijskiej wersji portugalskiego. Znajoma Portugalka, mająca w rodzinie Brazylijczyka, mówiła mi, że o ile Portugalczyk zrozumie Brazylijczyka, o tyle Brazylijczyk nie zrozumie Portugalczyka (co ciekawe w wydawałoby się dzikiej Angoli, gdzie moja znajoma się wychowała, mówi się poprawnym portugalskim).

I ten właśnie problem dotyczy języka slovio. Na stronie poświęconej projektowi znaleźć można zachwyty Amerykanów, że wreszcie mogą mówić językiem zrozumiałym dla Słowian i że łatwo się go nauczyć. Nie dziwi mnie to, bo zwłaszcza amerykański wariant angielskiego też jest dość prymitywny. My rozumieć będziemy Jankesów, a czy oni nas? Wątpliwe. Nam Słowianom slovio nie jest potrzebne, bo i tak jesteśmy się w stanie nauczyć mówić zachodnimi językami. Amerykanom może przydać się do „jednostronnej” komunikacji – a komunikacja jednostronna to brak komunikacji. Slovio, choć to ciekawa, pomysłowa i szlachetna idea, jest po prostu niepraktyczne.

Jedna odpowiedź do “Slovio – szlachetny pomysł z niefortunnym efektem.”

  1. popieracz slovio mówi:

    Wydaje mi się, że nie bardzo zrozumiałeś celu stworzenia języka Slovio… Slovio nie miał byc językiem, który miałby wyprzec narodowe języki Słowian! Slovio ma pełnic rolę języka pomocniczego, neutralnego. Jeżeli, jako turysta, pojedziesz np. do Chorwacji, czy Ukrainy, może się okazac, że mimo tego, że mieszkańcy tych krajów, jak i ty, są Słowianami, nie bardzo rozumieją się nawzajem, m.in. dlatego, że wyrazy inaczej się odmieniają, czy też ich ewolucja uległa innym wpływom i kierunkom, inny może byc również szyk zdania, dźwięki nieistniejące w innych językach. I tu jest właśnie główny cel języka Slovio! Rdzenie wyrazów oparte są na wyrazach słowiańskich najbardziej rozpowszechnionych i zrozumiałych, a gramatyka tego języka baaaaardzo uproszczona, by nie trzeba było uczyc się np. odmian wyrazów przez przypadki, czy innych czasów gramatycznych. Slovio nie miał byc językiem przeznaczonym do pisania wierszy, czy wyrażania najbardziej pokrętnych filozoficznych myśli (choc na pewno jest to możliwe), miał zaś ułatwic wzajemną komunikację między Słowianami. Czyli np. gdy chcesz zarezerwowac pokój w hotelu, czy kupic coś do jedzenia w sklepie. Żeby nie trzeba było przypominac sobie, nieżadko, skomplikowanych reguł gramatycznych, czy męczyc się z wypowiadaniem dżwięków nie istniejących w innnych językach (np. polskie “ś, ź”, czeskie “h” i “ch”), tylko szybko skleic proste, ale poprawne gramatycznie i zrozumiałe zdanie.

    Można byłoby zadac sobie pytanie, dlaczego nie użyc do tego celu języka Rosyjskiego, czy Angielskiego? Odpowiedz jest, wbrew pozorom, bardzo prosta. Język rosyjski, mimo tego, że bardzo rozpowszechniony, jest językiem narodowym Rosji, a tym samym nie jest więc językiem neutralnym i faworyzowałby Rosję. Mimo, że rdzenie wyrazów języka Slovio oparte są w większości o język rosyjski, słownik tego języka tworzony jest bardziej demokratycznie - poprostu jest on tworzony w oparciu o wyrazy najbardziej zrozumiałe wśród Słowian. Do słownika tego języka może również trafic zarówno słowo polskie, jak i słowackie, pod warunkiem, że będzie ono zrozumiałe dla większej liczby Słowian. A dlaczego nie angielski? Może to głupie, ale właśnie dlatego, że język angielski nie jest językiem słowiańskim. Ten język ma zupełnie inne spojrzenie na listwę czasową, a znaczenie większości wyrazów wcale nie jest takie zrozumiałe - wyrazy są po prostu zupełnie inne i próżno szukac w nich jakichkolwiek podobieństw. Może to się wydawac dziwne, ale prawda jest taka, że taki przeciętny słowianin ma poważne problemy z rozszyfrowaniem znaczenia angielskich zdań. Argumentem może byc również to, że Słowianie czują, że są wspólnotą i że bardzo wiele ich łączy. Ruchy pansłowiańskie nie są niczym nowym. A Esperanto? No właśnie. Ten język jest dośc popularny wśród Słowian (oczywiście w porównaniu z państwami zachodnimi) i tu również jest jedno “ale” - słownik tego języka jest tworzony głównie o wyrazy pochodzenia łacińskiego i germańskiego, a przecież Słowianie nie potrzebują uczyc się niezrozumiałych słów, skoro mogą użyc słów bardziej dla nich zrozumiałych.

    Nie wiem, jak ty, ale ja popieram rozwój tego języka i zachęcam do jego nauki. Hm… jakiej nauki… po dwóch tygodniach można już nim w miarę swobodnie rozmawiac… bajka poprostu!

    I jeszcze raz powtarzam: to nie ma byc język, który ma wyprzec nasze ukochane języki ojczyste, ale język drugorzędny - pomoc przy próbie dogadania się z innymi Słowianami, bo nasze języki coraz bardziej się od siebie różnią!

    PS1: Co do praktyczności tego języka, to moim zdaniem, zupełnie przeciwnie - znajomośc tego języka jest bardzo praktyczna, zwłaszcza w dobie Internetu, i telewizji satelitarnej!

    PS2: napisałeś, że język Slovio jest zdegenerowany. hm… mi się to kojarzy z tym, jakby był to język tworzony dla prostaków i imbecylów. Ten język nie jest zdegenerowany, ale celowo uproszczony, a to wielka różnica!

    PS3: napisałeś: “co ciekawe w wydawałoby się dzikiej Angoli, gdzie moja znajoma się wychowała, mówi się poprawnym portugalskim”. Poprawnym Portugalskim? Czy według ciebie każdy dialekt jest niepoprawnym językiem? Czy Górale, Ślązacy i Kaszubi według ciebie też mówią niepoprawną polszczyzną? Niepoprawnym językiem to mogą gadac dzieciaki i ludzie “słabiej wykształceni”.
    Zastanów się, trochę nad problemem powstawania dialektów i gwar! Według ciebie dialekt Brazylijski jest gorszy od Portugalskiego? Dlaczego, bo to ciekawe! IMHO, żaden język nie jest ani, gorszy, ani lepszy! Podobnie z dialektem amerykańskim… zauważ, że USA są państwem wielonarodowościowym i siłą rzeczy ich język musiał się uprościc, by biegle mógł opanowac go zarówno Japończyk (tylko dwa czasy gramatyczne, bardzo mała ilośc dźwięków), Chińczyk (język tonalny), jak i Czech, czy Francuz (no ich język to mnie rozwala po prostu - fajnie brzmi, ale wymóc ich słów nie dam rady). Gramatyka dialektu amerykańskiego została uproszczona (na pewno nie celowo - raczej drogą ewolucji), by nie trzeba było latami uczyc się chociażby takiej mało wyraźnej i niezbyt intuicyjnej różnicy między czasami Present Perfect a Past Simple (z tego, co wiem - to jest zmora większości Słowian uczących się Angielskiego). Ale czy to źle? Jaki według ciebie powinien byc język idealny, skoro według ciebie upraszczanie się języków to degeneracja? Pewnie powinien miec 50 czasów gramatycznych, 100 różnych dźwięków i każdy rozróżniany jeszcze 10-cioma tonami, a każdy wyraz powninien byc odmieniany przez 100 przypadków, do tego odstępstw od reguł gramatycznych byłoby znacznie więcej niż samych reguł. Wierzę, że dałbyś radę nauczyc się mówic tym językiem biegle, ale czy dałbyś radę nauczyc się mówic nim poprawnie?

    PS4: Amerykanie, tuż po otrzymaniu niepodległości chcieli stworzyc/miec własny język.

    PS5: “Po pierwsze, tworzenie języka w abstrakcyjny sposób to utopia.” Język Slovio nie został stworzony w sposób abstrakcyjny, ale poprzez analizę języków już istniejących dokonaną przez językoznawców. Język tworzony w oparciu o języki istniejące nie może byc językiem abstrakcyjnym… ale to chyba logiczne… a co do utopii… stworzenie własnego języka wcale nie jest takie trudne i czasochłonne, jakby mogło się wydawac ;)

    PS6: “Nam Słowianom slovio nie jest potrzebne, bo i tak jesteśmy się w stanie nauczyć mówić zachodnimi językami.” W ogóle to próbowałeś się czegoś dowiedziec o Slovio i jego przeznaczeniu, czy tylko o nim usłyszałeś?

    PS7: Czym jest ów tytułowy niefortunny efekt?

    PS8: “Nie dziwi mnie to, bo zwłaszcza amerykański wariant angielskiego też jest dość prymitywny. My rozumieć będziemy Jankesów, a czy oni nas? Wątpliwe.” Nie ukrywam, że popieram zjednoczenie Słowian (raczej duchowe i mentalne, bo zjednoczone państwo mogłoby zrobic więcej szkód niż pożytku), ale to co ty piszesz, to moim zdaniem, już jest ksenofobia.

    PS9: “ale język, tak jak kultura, nie może być wymyślony odgórnie”. Skoro nie może, to dlaczego ludzie takie rzeczy wymyślają? Czyli jednak może :) Technicznie nie ma przeszkód, tylko wyobraźnia i doświadczenie nas ogranicza ;)

    PS10: “Ludziom można narzucić podatki, władzę, nawet religię nie mówiąc już o ideologii, ale język naprawdę bardzo trudno”. Tu zapewne chodzi o Slovio… A kto nam ten język chce narzucic, co? Kosmici pewnie…

Napisz odpowiedź