Kilka prawd z dziejów naszych - ku przypomnieniu w chwili obecnej
177 lat temu i jeden dzień. Warszawa. Banda dzieciaków, wzruszona tym, co „mówią na zachodzie” robi ruchawkę. Nie potrafią dobrze nawet podpalić browaru, bo nawet niebo płacze nad ich naiwnością i głupotą. Rozpoczyna się tzw. zryw narodowy. Głupawy pomysł „młodych wykształconych” szybko podchwytują postępowe kręgi, konserwatywne są niechętne, ale ostatecznie też się łamią. Jest spora społeczna presja, która powoduje, że rozsądne jednostki boją się wyrażać własnego zdania w obawie uznania za „zdrajców” itd. Efekt jest znany. Kongresówka bezpowrotnie traci własną odrębność i staje się częścią jednolitej Rosji. Ale Polacy mają przez jakiś czas dobrą opinię w europejskiej prasie, powstają nawet o nich wiersze, a wspaniały kompozytor niemiecki (znamienne) Ryszard Wagner tworzy całkiem niezłą uwerturę „Polonia”.
216 lat temu (i kilka miesięcy). Postępowe elity warszawskie, także pełne wsparcia od „młodych wykształconych” (mechanizm świetnie opisany w pewnej propagandowej agitce, będącej obecnie szkolną lekturą), ufne w sojusz zawarty z Prusami, podejmują reformy. Ukoronowaniem jest pierwsza w Europie konstytucja, realizująca ideały oświeceniowe i postępowe, pierwsza w Europie i będąca już niedługo wzorem dla francuskich rewolucjonistów. Uchwalono ją wbrew konserwatywnym posłom z prowincji, na zwołanym ad hoc posiedzeniu Sejmu, wbrew procedurom – w istocie dokonano zamachu stanu. Efekt też jest znany. Prusy oczywiście żadnym poważnym sojuszem nie były zainteresowane, a drugi rozbiór sprowadził Polskę do roli zupełnie kadłubowego państewka.
928 lat temu (dzienne pomijam). Polska od 3 lat jest z powrotem królestwem – pierwszy raz od lat około 50. Ale oto niewyjaśnione do końca okoliczności śmierci bp Stanisława i udział w nich króla powodują jego wygnanie. Władzę oddaje się jego bratu, Władysławowi. Ten odsyła insygnia za Odrę, Polska przestaje pomału odgrywać niezależną rolę w europejskiej polityce, coraz bardziej uzależniając się od Cesarstwa. Na kolejnego króla trzeba czekać 216 lat, a na króla zjednoczonego państwa polskiego – lat 241.
Kilka prawd z dziejów naszych południowych pobratymców przypomina natomiast w jednym z ostatnich artykułów Stanisław Michalkiewicz - co załączam w nawiązaniu do opisywanego niedawno problemu kosowskiego.