Kosovo je Srbija

By rozum

Jak obiecałem sprawa Kosowa. Zresztą nie można nie napisać o wczorajszych wyborach, mimo że słowiańska mniejszość tej serbskiej prowincji udziału w nich nie wzięła.

Wybory – jak pisze zachodnia prasa – to swego rodzaju „przełom”. Wątpliwe. Wybory wygrała partia przewodzona przez byłego przywódcę islamskich terrorystów z… partią przewodzoną przez byłego przywódcę islamskich terrorystów, a obie partie wejdą teraz w koalicję. Obie też opowiadają się za odłączeniem tej kolebki Serbów od Serbii. Trudno to nazwać zresztą jakąś niepodległością – jakąż to niepodległą rolę odgrywać może państwo dwumilionowe, bez dostępu do morza, bez jakichkolwiek podstaw rozwoju gospodarczego, rządzone w praktyce przez lokalne mafie, państwo, które niezbyt rozwinęło się mentalnie i jeśli chodzi o struktury społeczne od czasów Porty Ottomańskiej? Kontrolę w sensie geopolitycznym na pewno ktoś przejmie, po prostu nie będzie to Belgrad. Jeśli ktoś nie wie, co to wszystko oznacza, odsyłam do znanych już prawie sto lat koncepcji Mitteleuropy.

Przełomu nie ma, bo sprawy niestety wydają się być przesądzone. Od 8 lat zachodnie państwa pozwalały „pod auspicjami ONZ” na przejęcie kontroli nad tym terenem przez albańskie mafie, więc teraz presja jest już tak silna, że nie wydaje się dać tego odwrócić. Oczywiście, nie wróży to nic dobrego. Np. (za NYT):

„Frekwencja była niska, bo ludzie są przybici. To z powodu ekonomicznej sytuacji – bez wody, bez elektryczności, bez pracy.” – mówi analityk Berat Buzhala z codziennego Ekspresu.

Dotyczy to oczywiście też sytuacji Albańczyków, która wcale się nie poprawi z ogłoszeniem niepodległości, np. sądzić należy, że 60% bezrobocie jeszcze się zwiększy. 10 grudnia – prognozowany tak przez Arima Ceku (obecnego „premiera” Kosowa), jak i np. Nouvel Observateur – jako data ogłoszenia „niepodległości” będzie sukcesem jedynie ślepego albańskiego nacjonalizmu i ksenofobii, a porażką mieszkańców Kosowa i przede wszystkim całej Serbii. Na polepszenie nastrojów w tym kraju na pewno to nie wpłynie, co więcej nastroje nacjonalistyczne (które NATO tak miało niby zwalczać) tylko się nasilą.

Czy Europa tego nie dostrzega? Ciekawy problem… Owszem – dostrzega. Choćby Pierre Rousselin z „Le Figaro” – przy okazji głośnej ostatnio sprawy przyszłości Belgii – stwierdza:

W godzinie, w której kształtuje się niepodległość Kosowa, Europa musi postawić pytanie o swoje granice wewnętrznych. Pozwolenie na rozpad na Belgii, kraju-założyciela Unii Europejskiej, otoczenia jej instytucji, otworzy drzwi bałkanizacji Europy.

Ale, czego Francuz już nie dodaje, bałkanizacji Bałkan, czy w ogóle Europy tej na wschodzie, przeciwny chyba nie jest. W końcu nowi członkowie UE – jak mawiał klasyk tamtejszej myśli politycznej – mają nie tracić okazji, by siedzieć cicho.

Jeśli ktoś jeszcze chce poznać sytuację w tej części Bałkan z relacji naocznego świadka, odsyłam do reportażu Dawida Zadury w magazynie Phalanx.

Jedna odpowiedź do “Kosovo je Srbija”

  1. Tomek Maciejczuk mówi:

    Czołem!

    Szukam maksymalnie kilku osób do prowadzenia strony internetowej o profilu pro-słowiańskim, panslawistycznym i euroslawistycznym.

    Tematyka strony: historia słowian, kultura i religia słowian, słowiańska koncepcja polityczna – Imperium Słowiańskie, nowy język słowiański (www.slovio.com), felietony, artykuły, wywody dotyczące obecnych wydarzeń politycznych i społecznych.. i wiele, wiele innych.

    Celem strony ma być szerzenie wiedzy o historii i kulturze słowiańskiej oraz pielęgnowanie, propagowanie tożsamości słowiańskiej.

    Z góry dziękuję za zainteresowanie ogłoszeniem!

    Tomek Maciejczuk
    GG 6452778
    Mail: tomek.maciejczuk@gmail.com

Dodaj komentarz